czwartek, 28 lutego 2013

niedziela, 24 lutego 2013

Plany.

Wyjazdowe plany cały czas ulegają zmianie, ale wszystko zapowiada się dobrze. Kolejnym powodem do zadowolenia jest zapowiadająca się boska sesja. Z Lilaczem pojedziemy do Diany, do Ozorkowa i zaszalejemy ze zdjęciami. Na pewno coś dodam. Mam jeszcze zaległości z pierwszej sesji, więc proszę bardzo, oto kilka fotek (Lila):












































Majówka.

Jestem tak szczęśliwa, że ciężko to ogarnąć! Zapowiada się ciekawa majówka :D. Kolejna wymarzona podróż. Wszystko będziemy ustalać jeszcze dziś.
Nie wspominałam jeszcze o mojej wcześniejszej majówce. Rok temu pojechaliśmy do Budapesztu. Oto krótka fotorelacja z mojej wspaniałej podróży:
Węgierska flaga.

Piękny, nocny Budapeszt. 
Panorama.

Baletnica przy Moście Wolności.

Hala targowa.

Zakupy w Szentendre.

W Zoo.

Na koniec moje ulubione zdjęcie.
Baletnica w sklepie, w którym można kupować ozdoby choinkowe  i świąteczne przez cały rok.
Szentendre.

sobota, 23 lutego 2013

Malta

Zanim zacznę dodawać zdjęcia z sesji itp., chciałabym umieścić kilka innych fotografii. Zacznę od najdalszej podróży w moim życiu - Malta. Pierwszy raz leciałam samolotem i wylądowałam właśnie na tej małej, pięknej wysepce na Morzu Śródziemnym. Pomimo iż był to październik pogoda dopisywała (nawet się opaliłam!).

Valetta
Gozo

Valetta

Valetta

Sliema
Azure Window

piątek, 22 lutego 2013

Jak to się zaczęło?

Niektórzy może mają zawiłe i ciekawe historie o swojej pasji, jak to się urodzili z talentem, ale ja nie. Pierwszy pstrykacz, aparat cyfrowy dostałam od mojego chrzestnego na komunię. Nie było to tak, że nagle uznałam, że chcę robić zdjęcia, po prostu ucieszyłam się z prezentu. Wydaje mi się, że fotografią zainspirował mnie dziadek kilka lat później. Lustrzankę, za własne ciężko uzbierane pieniądze kupiłam latem 2011 roku. Dopiero wtedy zaczęłam coś na serio. Już od ponad roku (szybko zleciało!) chodzę na kurs fotografii, tam nauczyłam się podstaw technicznych, jak to powinno się robić zdjęcia. Moja praca i moich koleżanek została uhonorowana listopadową wystawą. Nie był to pierwszy wernisaż na jakim byłam, ale pierwszy (i mam nadzieję, że nie ostatni), na którym były prezentowane moje prace. Brałam udział głównie w szkolnych konkursach fotograficznych, ale w paru innych także. W robieniu zdjęć najbardziej cenię możliwość pokazania zwykłych, codziennych przedmiotów z mojego punktu widzenia. Jestem tak uzależniona od tej pasji, że gdy wyjdę z domu bez aparatu od razu bardzo tego żałuję. W zeszłym roku miałam już okazję robić zdjęcia w kilku miejscach Europy, ale moim największym marzeniem pozostaje odwiedzenie Hiszpanii i oczywiście pokazanie tego na zdjęciach. Chcę dalej rozwijać swoje umiejętności. Nie przewiduję rozstawania się z aparatem na dłużej niż jest to absolutnie konieczne. Kiedyś robiłam zdjęcia przedmiotom, roślinom, zwierzętom... Teraz właśnie postanowiłam poszerzyć horyzonty i fotografować ludzi.

czwartek, 21 lutego 2013

wstęp.

Na uwielbianym przez wszystkich Facebooku można zobaczyć wiele stron typu: '<imię nazwisko> photography'. Osobiście jeszcze swojej nie mam, ale każda taka strona, którą widziałam zainspirowała mnie do rozpoczęcia kariery 'fotografa' amatora. Wychodzi mi to jak wychodzi, oczywiście mam w planach dodać efekty mojej ciężkiej pracy. Do tej pory jeszcze jakoś super wielu sesji nie robiłam, ani nic w tym stylu, ale jako dusza artystyczna chcę kiedyś coś w tym kierunku osiągnąć.  Moje plany rozwinęły się w zeszłym roku, pewnego grudniowego wieczora gdy oglądając facebook'owe profile różnych osób, przepełniła mnie wena artystyczna i postanowiłam napisać do mojej wieloletniej przyjaciółki Lili (sprawdziłam w archiwum, było to dokładnie 26 grudnia). Lila jak zawsze poparła mój szalony pomysł i dwa dni później wędrowałyśmy z aparatem po retkińskich lasach. Rozgrzewał nas nasz entuzjazm, ponieważ ciepło nie było. Świetnie się bawiłyśmy i zapowiedziałyśmy powtórkę. Przy następnych zdjęciach uczestniczyła także wygimnastykowana Diana. Dziewczyny pozowały na stawie na Bielicach. Miło, ale śnieżnie i zimno. Obecnie kończą mi się ferie, spodziewałam się większej ilości sesji i tego typu szaleństwa, ale choroba w pierwszym tygodniu (i kilka innych rzeczy) pokrzyżowało mi plany. Co prawda wybrałam się na sesję, ale tylko jedną, z Martyną, tym razem bliżej mnie. Kolejny fajny dzień. Reszta mojej historii i zdjęć jutro. Dobranoc ;)